Droga do większej równości kobiet i mężczyzn zaczęła się od zmiany sposobu myślenia. Coraz więcej grup społecznych zdobywało prawa obywatelskie. Ludzie zaczęli też aktywniej uczestniczyć w życiu publicznym i demokratycznym. Nowe idee stopniowo docierały do coraz większej części społeczeństwa dzięki debatom publicznym. Minęło jednak sporo czasu, zanim media zaczęły mówić o działaniach sufrażystek, liderek związków zawodowych i kobiet walczących o reformę edukacji. Były one częścią pierwszego ruchu kobiecego XX wieku.
Później pojawiły się kolejne ważne tematy. Kobiety walczyły między innymi o prawo do aborcji, równe płace, większą liczbę kobiet w parlamentach i radach nadzorczych oraz o miejsca przeznaczone tylko dla kobiet. Były to działania drugiego ruchu kobiecego. W latach 60. kobiety wychodziły na ulice, organizowały spotkania i zakładały różne inicjatywy. W latach 70. musiały również walczyć o to, żeby ich problemy i postulaty były w ogóle omawiane publicznie.
Po około czterdziestu latach wiele z tych kobiet zdobyło wpływ na życie publiczne. Zaczęły pracować między innymi w polityce i administracji. Dzięki temu część postulatów ruchu kobiecego została wprowadzona do jako rozwiązania systemowe.
Dzisiaj sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana. Pojawiają się nowe problemy, które utrudniają osiągnięcie równości kobiet i mężczyzn. „Problem płci” (patrz Judith Butler) jest szczególnie widoczny w środowiskach konserwatywnych i prawicowych. Pojawia się jednak także w niektórych środowiskach lewicowych. Krytykowane są między innymi nowe sposoby mówienia o płci i język, który uwzględnia różne tożsamości psychoseksualne. Równość płci jest czasem przedstawiana jako coś narzuconego „odgórnie” albo jako forma „przymusu”.
Takie podejście jest związane z większymi podziałami w społeczeństwie. Podziały te są ponownie coraz bardziej widoczne w Europie Zachodniej. Wiele osób ma dziś niepewną pracę, trudności ze znalezieniem mieszkania i mało pewną przyszłość. Taka sytuacja utrudnia osiągnięcie niezależności finansowej. Niepewność jest problemem zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Mężczyźni, którzy mają trudną sytuację finansową lub zawodową, mogą porównywać się z kobietami, które dobrze zarabiają i odnoszą sukcesy. Może to być dla nich trudne, szczególnie jeśli wierzą, że „silny” mężczyzna powinien być głową rodziny i ją utrzymywać. O tym problemie mówi się jednak niewiele.
Można go też połączyć z szerszą polityką gospodarczą i społeczną, zwłaszcza z neoliberalizmem. Wprowadzanie większej niepewności w życiu ludzi często idzie w parze z pomijaniem przyczyn problemów społecznych. Problemy, o których nie mówi się otwarcie, nie znikają. Mogą pojawić się w innej formie. Problemy związane z płcią mogą wtedy zostać sprowadzone do sporów o język i kulturę. Mogą stać się sposobem wyrażania szerszych problemów społecznych i gospodarczych.
Można więc postawić tezę, że połączenie neoliberalnej polityki gospodarczej z niektórymi postulatami feministycznymi może zwiększać podziały społeczne. Jest to pewien paradoks. Większa równość płci i akceptacja różnorodności powinny przecież pomagać te podziały zmniejszać.
Większa liczba kobiet na stanowiskach kierowniczych może być łatwiej akceptowana, jeśli jest częścią szerszych działań na rzecz równości społecznej. Ważne jest wtedy także zmniejszanie różnic między ludźmi pod względem dochodów i warunków życia.
Warto więc zastanowić się, czy między innymi dlatego działania na rzecz równości odniosły sukces w krajach skandynawskich. Ich społeczeństwa są bardziej egalitarne, czyli bardziej równe, niż społeczeństwa oparte na wielu innych modelach państwa opiekuńczego.[1]
Przypisy
[1]Esping-Andersen, Gøsta, The Three Worlds of Welfare Capitalism, Princeton 1990